Od myślenia mózg (nie) paruje
Przerost ambicji – występuje wg mnie wtedy i tylko wtedy, gdy wykonując tylko czynności zmierzające do osiągnięcia konkretnych celów nasz czas spania jest krótszy niż 8 godzin.
P.a <=> a+b+c+(…) >16h,
gdzie a,b,c,(…) to czas czynności wykonywanych w ciągu dnia
Miszmasz
1) Świetne aranżacje i wykonania:
2) Skończyłam szkołę. Na zdjęciu najlep-si! Czyli Magda, (ja), Misia, Patryk i Juszka.
3) Zdawałam maturrę (rozsz. ang, pol, WOS), prawdopodobnie zdałam

4) Droga mi Paulina Bielarczyk, z którą spędziłam lata IIst. w muzycznej zdała pięknie dyplom. Jeszcze ją i o niej usłyszycie. Wspaniale się prezentująca śpiewaczka ((=
5) Wybywam do Londynu, będzie bardzo super. Do w miarę regularnego, częstego pisania wrócę prawdopodobnie w październiku.
You know God loves me.
xoxo
un-gossip girl.
Wiosna. Pauza
Dzisiaj jest pierwszy dzień reszty twojego życia! Zatem jeno zmień swój świat.
Powstań! Masz wiele do zrobienia. Czas nie będzie czekał.
Nie narzekam, kiepskich dni już nie chcę => kończę z tym
Obudź się! Zima się skończyła
P.S. Nie będzie mnie przez najbliższe 2 mies. Cium!
Zaschnięte pióro i pzdr 4.
Już myślałam, że kolejne me pióro “poszło się paść” (<pióro Wiedeń [*]> pozdro {1,2} Karolina Hreśka i Karolina Król <3 =), ale tym razem to jeno zaschnięcie. Zostawiłam otwarte pióro na pianie.. dzień później już wszelkie metody rozpisywań, maczań w atramentach nie działały. Aczkolwiek zadziałał inszy prosty sposób – kąpiel stalówki w zimnej wodzie. Przykleiłam niechlujnie taśmą do słoiczka, żeby nie utopić reszty, po godzinie wymieniłam nabój i działa!
W tle widać kartki me urodzinowe: z lewej cute kartka od usera Zuzanka Chyła (pozdro {3}), a z prawej śpiewająca operowo Happy B. kartka od siostry Magdy (pozdro {4}).
Pro-life Teksas
Bardzo dobry pomysł.
“Przed aborcją zmuszą do słuchania bicia serca”
Granica wstydu
Ok. 73 lata temu na jednym z osiedl Ursynowa można było się natknąć na to dzieło:

Autorem i postacią, której podobizna znajduje się na murze jest Irek Wołochowicz, który owy tekst uzasadnia: Dojrzewając dostrzega się coraz więcej swoich złych nawyków i błędów -> człowiek wstydzi się bardziej. Ale czy zdawanie sobie sprawy ze swych wad powinno być związane bezpośrednio ze wstydem? I czy wstyd będąc samym w sobie złym wzrastając za naszą zgodą nie zmiażdży nas w końcu?
Powinniśmy się wręcz cieszyć, że wiemy co zrobiliśmy źle. Wiedząc o swoich złych nawykach, skłonnościach jesteśmy w stanie zmieniać nasz charakter, stawać się lepszymi. Prosta zasada uczenia się na błędach nie koniecznie zakłada wstydzenie się ich, to przecież ograniczyłoby owe “uczenie się na nich”, uczyniło nas biernymi.
WSTYD powstrzymuje nas od bycia odważnymi. Jest murem, który będąc wyższym od nas uniemożliwia rozwój. Zatem z wiekiem nie powinien być coraz większy, nie może rosnąć razem z nami, bo skoro za młodu owy wstyd ma już swoją wielkość i z biegiem lat wzrasta wprost proporcjonalnie – to czy zbyt łatwo nas nie przerośnie? Zwłaszcza, gdy ma na to przyzwolenie w formie np. zdawania sobie z jego miary sprawy i ignorowania go albo – co więcej – usprawiedliwiania się nim. Wydaje się naturalną reakcja “nie zrobiłem (czegoś dobrego)/nie powiedziałem (czegoś dobrego) BO SIĘ WSTYDZIŁEM” – ale w gruncie rzeczy jest lewa (i gdyby nie to głupie usprawiedliwienie dużo więcej dobrego by się na naszym świecie ukazało i dużo mniej zakompleksionych ludzi chodziłoby po Ziemii).
Wstyd czyni z nas tchórzy.
Możliwe, że przesadziłam z uosobieniem “wstydu”, ale tak było łatwiej go “ugryźć”.
Opinie w tym temacie:
Jonasz Dąbrowski: Im człowiek jest starszy tym ma bardziej poukładany światopogląd, wie co wypada robić, a czego nie. Nie jest tak, że wstyd wzrasta, tylko człowiek jest bardziej uświadomiony i po prostu nie robi tych rzeczy (których wie, że nie powinien). Wiadomo: co można dzieciom – to dzieciom, i nie chodzi tu o wstyd, tylko o to, że nie wypada robić niektórych rzeczy dorosłym. “Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. ” – 1 Kor 13:11
Jakub Muszkiet: Zrozumiałbym to tak, że ktoś sobie uświadamia swoje własne słabości. Jako dzieci rzadko kształtujemy się z kompleksami, poczuciem własnych słabości, własnych ograniczeń. I może po prostu z czasem, gdy ktoś dorasta to bardziej sobie uświadamia co jest w nim słabe. Także w relacjach międzyludzkich człowiek wstydzi się bardziej. Dzieci w piaskownicy łapią łatwo kontakt. Dla dziecka nie liczy się w tak dużym stopniu pierwsze wrażenie. Nie jest to tak dużą wytyczną, jak dla nas – starszych, którzy mają już pewne uprzedzenia, wiedzą z kim chcą się zadawać, a z kim nie.
Kasia Sołohub: Owszem, wstyd częściej dotyczy ludzi starszych wiekiem i wynika z poczucia, że powinni wszystko wiedzieć. Wstyd nie jest dany od Boga -> jest po prostu zły. Potrafi człowieka niesamowicie zablokować tak, że on sam nie jest tego świadomy. Uważam, że trzeba się go wyzbyć (ale nie chodzi o to, żeby być “bezwstydnym”). Bóg nie pozwala nam się wstydzić. Gdy ja czułam się zawstydzona przed Bogiem, bo znowu coś źle zrobiłam On łapał mnie za ramiona, stawiał z powrotem do góry i mówił “Chodź, idziemy dalej”. Wstyd jest dobry tylko na chwilę, żeby zdać sobie sprawę z tego, że źle zrobiliśmy.
Krzysztof Zając: Myślę, że tak nie jest: dorastając masz większe możliwości, ale rosną też oczekiwania i wyzwania. Rosną doświadczenia, ale rosną też i wymagania. A w głębi – jesteś tą samą osobą, którą byłaś w wieku kilku lat.
Michał Hędrzak: Nie wiem, bo nie jestem stary. Całkiem możliwe, że wstyd do wieku ma się tak jak pomidory do lodów waniliowych albo czegoś.







