O chrzcie niemowlaków

Jedną z mniej chlubnych ról (aczkolwiek kluczowych) protestanta to zaprotestować przeciwko temu, co mu nie pasuje w Kościele Świętym Powszechnym Apostolskim (/Katolu Betonie).

Ja z kolei (piszę to jadąc pociągiem, stąd kolej) chciałabym zaprotestować przeciwko protestowi przeciwko chrzczeniu niemowlaków. Miesiąc temu otrzymałam bowiem niezwykle zaszczytny tytuł wraz z funkcjami „Matki Chrzestnej”. Ponieważ nie podejmuję się zadań, w które nie wierzę, postanowiłam zapoznać się lepiej z protestem protestantów i zwiększając perspektywę odnieść się do niego.

Nienajsłodszym językiem przedstawiłam jak mniej więcej według protestantów, zielonoświątkowców i członków wolnych kościołów charyzmatycznych wyglądają różnice podejścia do chrztu w obu denominacjach.

piwnica i parter

Określenia „piwnica” i „parter” zostały dodane przeze mnie, żeby móc lepiej zobrazować mój, następujący pogląd:

piwnica i parter i pierwsze pietro

Moje zdanie, jak to zazwyczaj bywa, gdy przedstawia się na blogu swoje opinie, mam za najmojsze, mojszość przewyższa w moich oczach ichszość czy pewnie i Twojszość. Ale to nie powinien być problem, bo przynajmniej wiadomo, że naprawdę wierzę w to, co uważam i uważam to, w co wierzę. Chrztu dorosłych nie umniejszam a chrzest dzieci wynoszę w górę wrzucając owe myśli w internety.

Żydzi mieli swój rodzaj obmycia rytualnego zanim pojawił się chrzest chrześcijański i nie wykluczał on noworodków. O chrztach całych domostw czytać można w Nowym Testamencie, a o zakazie udzielania chrztu maluchom nie ma nic.

Tradycja może ratować od zboczeń, wykroczeń, zwiedzeń… Ale może też zaślepić niejednego – wydawałoby się, że przeciw niej – walczącego. I tak, nawet jeśli poziomy „piwnica” i „parter” zostawię nienaruszone to i tak oba sprowadzą się do religijności będąc zamkniętymi na pełną moc chrztu, bo im więcej protestanckości w protestantyzmie, a katolickości w katolicyzmie tym gorzej.

chrzest zm

Jak jest w Anglii i czemu nie tak cool

Mieszkanie za granicą wyleczyło mnie z „takie absurdy tylko w Polsce” :) Bo absurd absurd pogania co chwilę i wszędzie. Jako iż żywa ze mnie patriotka pozwolę sobie na trochę zdrowego, polskiego narzekania. A nuż to kogoś przestrzeże przed emigracją albo pomoże docenić stare śmieci :)

ANGLYA KONTRA POL’SHA

Co lepsze w Polsce:

BANK – aby założyć konto należy umówić się na spotkanie (+minimum 1 tydzień), podobnie jak w Polsce większość banków zamkniętych w sobotę

POCZTA – przeważnie w jakimś sklepie albo połączona ze sklepem, brak stolików, czasem jakiś mały nieporęczny blat się trafi, ceny z kosmosu, list do kanady polecony priorytetowy ponad miesiąc potrafi lecieć, podobnie z Polski, zasady nie ma, raz jest dobrze, raz bardzo bardzo bardzo powoli i niedobrze

KIEŁBASA, FETA, CHLEB, MAKARON, SER BIAŁY, WOŁOWINA, WIEPRZOWINA, BARANINA, CZOSNEK, SAŁATA, ŚMIETANA, SZYNKA, ZIEMNIAKI – moja czarna lista rzeczy, których tutaj nie jem

PRZYPRAWY – jak się nie jest z Indii to się nie przyprawia

LEKARZE – paracetamol na gorączkę, zapalenie czegokolwiek, wymioty, ból kolana, paracetamol to ulubiony lek lekarzy angielskich, a żeby dostać się do tego lekarza, żeby mógł powiedzieć, żeby zażywać owy paracetamol, należy czekać 1,5/2 tyg. Czyli zdąży się wyzdrowieć za ten czas. Pielęgniarki funkcjonują tu jak lekarze. Jak się nie zdycha na oczach recepcjonistki to zapisze do pielęgniarki.

KFC – tłuste wszystko, frytki fuj

POCIĄGI – CENY I PUNKTUALNOŚĆ – duże ceny, marna punktualność

CENY KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ – wysokie jak Big Ben

JEDNOKULTUROWOŚĆ – tutaj brak, więc jest lepsza w Polsce niż w Anglii – ale czy jednokulturowość jest lepsza to inna sprawa

Co lepsze w Anglii:

WIELOKULTUROWOŚĆ – ale czy wielokulturowość sama w sobie jest lepsza to już osobna kwestia

UTRZYMANIE (I KUPNO) SAMOCHODU – w porównaniu do transportu publicznego, który jest b. b. drogi

TEMPO BUDOWANIA – a na budowie prawie sami Polacy

KIEROWCY – nie mam pojęcia dlaczego, ale dużo lepiej jeżdżą i jest o wiele mniej wypadków. O te statystyki pokazują, że śmiertelnych ofiar wypadków drogowych jest tutaj trzy razy mniej.

CENY JEDZENIA – w odniesieniu do zarobków w Anglii

SYSTEM PŁACENIA ZA STUDIA – studia są płatne, ale każdy może dostać pożyczkę od rządu, którą będzie spłacał, jeśli po skończeniu studiów jego zarobki przekroczą 21 tys funtów rocznie. W Polsce edukujemy się za darmo po to, żeby potem wyjechać i rozwijać gospodarkę innych krajów, a Polska na tym wychodzi jak ten frajer – wykształciła, wydała piniondz i nic a nic z tego nie ma. Mogłoby być tak, że jeśli ktoś zostaje w kraju to nie musi spłacać tego kredytu, a jeśli wyjeżdża to tak.

CRUMPETS

O wybaczaniu

Wszyscy nawalamy. Co chwilę. Każdy w swojej działce. Jeśli ktoś inny nawala w nie naszej kategorii to mamy większy problem z przebaczeniem. A przecież różnica jest niewielka. Człowiek człowiekowi jest równy: wszyscy połamani psychicznie. Tylko sposób patrzenia może być różny.

Jeśli sama przejadę psa na drodze to w momencie, gdy ktoś inny przejedzie znajomego mi psa będę pamiętać, że sama nie jestem „lepsza” i muszę wybaczyć osobie, która zrobiła to samo co ja.

Ale jak ktoś celowo przejedzie mi puchatego kota – już nie przyjdzie to przebaczenie tak łatwo. Osąd będzie się pchał do głowy, że ktoś zrobił coś tak złego z premedytacją i że jest „gorszy”. Nie pomyślimy, że nie jeden raz skłamaliśmy świadomie, zraniliśmy świadomie, manipulowaliśmy świadomie, przeklinaliśmy i tak dalej… Wydaje się nam, że nasze winy są mniejsze i nam je trzeba wybaczyć, bo przecież żałujemy. Ale grzechy nie mają punktacji. I to czy ktoś inny żałuje czy nie, czy zrobił coś według nas gorszego niż my byśmy zrobili, to nie ma znaczenia. Bo przebaczenie to powinna być nasza decyzja niezależna od tego co ani jak dany człowiek zrobił. Jeśli chcemy, żeby ktoś nam przebaczył, że mówiliśmy o nim źle to musimy sami przebaczyć temu, który np. nas oszukiwał i kradł nasze pieniądze.

Jedną z różnic pomiędzy ludźmi a Bogiem jest to, że jak ktoś nas rani to miewamy nadzieję, że dostanie mu się za to nauczka, spotka go kara :) a Jezus będąc na krzyżu prosił Ojca, żeby wybaczył tym, którzy go do tego krzyża przybili :o

Druga sprawa dotycząca przebaczenia to „dolewanie oliwy do ognia” gdy chowa się urazę do kogoś. Powstrzymujemy w ten sposób rozwój duchowy tej osoby i tak naprawdę sami blokujemy jej zmianę na lepsze. „Zło dobrem zwyciężaj” jest nie tylko sposobem na pokorne kształtowanie charakteru, ale też logiczną radą na radzenie sobie z przeciwnościami.

Im więcej wybaczamy, tym większą wolność serwujemy i tym, którzy przeciwko nam zawinili, i – przede wszystkim – samym sobie.

Wybaczając zrzucamy ciężar z naszych serc, co pozwala nam iść dalej i rozwijać się. Nie wybaczając z kolei sami wlewamy gorycz w nasze wnętrza i pozwalamy jej na rozwój i zatruwanie nas od środka.

Im dłużej chowamy urazę, im dłużej pielęgnujemy zranienie tym bardziej zgorzkniali i nieszczęśliwi się stajemy.

Rzeczy, które przynoszą nam radość jest coraz mniej tak samo jak ludzi, którzy spełniają nasze wymagania do bycia przez nas akceptowanymi… albo i na odwrót: ludzi, którzy akceptują takich nas (osądzających i niewybaczających) jest coraz mniej. Nie wszyscy bowiem będą chcieli wspierać nas w nienawiści, albo jak wolelibyśmy to nazywać: w „szukaniu sprawiedliwości”.

Chuda szczapa kontra grube prosie

Jestem w 1100% za promowaniem zdrowego obrazu kobiety – https://mercyformiss.wordpress.com/2015/10/23/w-dzien-matki-napisane/ – dobry tekst. Nie każda kobieta powinna wyglądać jak modelka. Odchudzanie się dla wyglądu nie jest dobre. Nie po to Bóg stwarza człowieka tak jak sobie wymyśli, żeby człowiek potem to poprawiał. Ale co jeśli ktoś już jest CHUDY? Co jeśli ktoś naturalnie, z genów, z urodzenia, całe życie nie przekracza wagi 55 kg?

Zbyt utrwaliła się ta „g prawda”, że kobieta powinna wyglądać jak modelka VS. I chyba przez to jak już ktoś ma ten pożądany przez inne kobiety wygląd – włącza się albo zawiść albo nie jestem pewna co, bo po prostu tego nie rozumiem, może ktoś kto to czyta i jest tą „drugą stroną” mi powie. Komentarze odblokowane.

Co by było jakbym nazwała otyłą osobę „grubą świnią”? Albo zapytała czy wychowała się w masarni? Czy całe życie tylko leży, że taka gruba? Albo bym takim tekstem zarzuciła: „wyglądasz, jakbyś zjadła zapas smalcu całej Rosji”. Nieuprzejmość i brak wychowania to za mało, to by było okropne, bardzo raniące chamstwo! Jakbym tak powiedziała na forum to publika by mnie zjadła żywcem. Jak można tak powiedzieć?

Ciekawe, że ta świadomość ostrego języka przy komentowaniu wagi działa tylko w jedną stronę i tak wielu pozwala sobie określić taką, załóżmy prosto – mnie – „chudą szczapą” śmiejąc się i jeszcze czasem dodając, że to komplement. Chuda szkapa to nie wszystko :) Bywam też wieszakiem, patykiem, patyczakiem, psem… Odpowiadam na pytania ile tygodni nie jadłam albo ile jem posiłków w miesiącu. Pojawiają się też porównania do ofiar obozów koncentracyjnych albo osób chorych na anoreksję czy bulimię. Niezrozumiałe, że tak wiele osób nieznajomych, ledwo co poznanych, zaraz obok „mam na imię Blabla” pozwala sobie na niestosowny komentarz odnośnie do mojej wagi. Ja sama siebie lubię, ale jestem pewna, że jest masa innych chudych szczap, które mogą obecnie być w gorszym miejscu z lubieniem siebie i po usłyszeniu wspomnianych określeń czują się po prostu brzydkie.

10465461_657912570968465_4655553209730432477_o.jpg

Sytuacja ze szpitala Wolskiego – Warszawa – sprzed dwóch lat: przychodzę do szpitala z bólem w klatce i mdleję na miejscu, lekarka przez dobre 15 minut zadaje mi pytania, które mają ją doprowadzić do tego czy jestem zdrowa psychicznie… Ja niestety do domyślnych osób nie należę i zorientowałam się dopiero jak skończyłam opisywanie zupy, którą jadłam na obiad i padło pytanie o rodziców. Błyskotliwie odpowiedziałam: „matka chuda, ojciec chudy, siostry chude i kot chudy. Wszyscy chudzi”, to było to! Otrzymałam upragnione zainteresowanie moją krwią i sercem :))

Są grubi, którzy potrafią żartować ze swojej wagi i są chudzi z podobną umiejętnością. Ani jednym ani drugim dystansu do siebie się nie powinno narzucać. Zatem, następnym razem, jeśli będziesz chciała powiedzieć komuś, że wygląda jak z Oświęcimia, zastanów się co byś poczuła jak ktoś by powiedział, że hipopotam to przy Tobie mrówka :O

Zamiana ŻYĆ vs zmiana RZYCI…

Co jeśli nie próbuje się „zmienić siebie zanim zmieni się ten świat”?

PRETENSJE

Ma się ciągłe WĄTY i nie idzie się z tym do ortodonty jak rym nakazuje, ale do osób, do których się te owe wąty ma. I tłumaczy się im jak to źle robią, jak to zawodzą, jakie to przykre, jakie to smutne, raniące i okropne. Innymi słowami – wylewa się żal za własne niezadowolenie, które wynikło z nienaturalnych oczekiwań: by inni przejmowali się nami tak bardzo jak my sami się nami przejmujemy i by poświęcali nam więcej czasu niż my sobie poświęcamy.

Gdy oczekujemy, żeby inni żyli naszym życiem, tak naprawdę sprowadzamy nieszczęście i na owych „innych” i na nas samych. Nikt nie został stworzony po to, żeby „robić życie za innych„. I jeśli ktoś już się znajdzie taki, kto będzie chciał przeżyć nasze życie za nas, to co my wtedy mielibyśmy z sobą zrobić? Żyć życiem tej osoby, która żyje naszym? Zrobić zamianę żyć? A może wystarczy zmienić rzyć na taką, która się ruszy i zajmie sobą?

SZTUCZNE ZRANIENIA

Zamiast skupić się na tym jacy my jesteśmy wobec innych albo co możemy zrobić dla innych lub / i dla siebie, patrzymy na to jak inni zachowują się wobec nas. Tak bardzo skupiamy się na tym jak ktoś się do nas odezwie, jak popatrzy, jaki ruch w naszą stronę wykona bądź jakiego ruchu nie wykona, że sami tworzymy zranienia, które wychodzą tylko i wyłącznie z naszych przekręconych myśli. Użalanie się nad sobą jak tocząca się kula śniegowa utrwali nam w głowie myślenie, że wszyscy są źli, a my jesteśmy ich biednymi ofiarami.

WIECZNE DZIECI

We wszelkich wspólnotach i kościołach katoli i protestantów, zborników i oborników jakie znam – ludzie skarżą na siebie nawzajem w wierze, że robią dobrze, bo zgodnie z tym co czują (a przecież jak się już jest chrześcijaninem, to uczucia się nie mogą mylić, right?:)


A skarży np. taki Janek, że zranił go Franek,
bo nie pozwolił grać na gitarze, a przecież grał kiedyś w dobrym barze!
I teraz chciałby grać dla Boga, a tu takie wielkie odrzucenie i ogromna trwoga :O

Potem skarży Pani Zosia, że zraniła ją dziś Dosia,
bo „do widzenia” powiedziała tak jakby od niechcenia.

Za nią w ryku biegnie Kaśka, bo śpiewać pieśni nie pozwoliła jej Baśka,
Wprawdzie głucha jest jak pień, ale co by to był za dzień
Bez podważania innych sumień?
Bez zranienia, użalenia, wszelkiego złego wypomnienia?

Zenek wielce załamany, bo miesiąc temu był cały połamany,
a dziś nikt nie zapytał jak się czuje, więc dodatkowo w sercu go kłuje.

A gdyby tak się wziąć w garść,
to za Biblię, to za siebie,
znów za Biblię i za… siebie,
myśleć o tym jak będzie w Niebie,
a nie w jak wielkiej się jest potrzebie
doceniania, koronowania,
niekończącego się obskakiwania…
Dużo łatwiej by się żyło,
więcej zrobić się zdążyło,
lżej by ciężar życia niosło
i duchowo by się wzrosło!

Jak zamieniać zło w dobro – osądzanie innych cz. 1

Ludzie nie chcą źle. Nawet jak robią źle to zazwyczaj robią to w wierze bądź nadziei, że robią dobrze (przynajmniej ja w to wierzę, że nie żyję w świecie pełnym bałwanów z Tabalugi, Gargamelów, Don Pedrów czy Księciuniów). Czasem osądza się, że osoba jest ZŁA, bo popełniła pińcet błędów wobec nas albo po prostu żyła swoim życiem, a my oczekiwaliśmy od niej, żeby żyła NASZYM. Nawet jeśli ktoś kieruje się egoizmem w 99% czynnościach to zawsze będzie ten 1%, który wystarcza, żeby nie móc tej osoby przekreślić. Pierwszy argument to „Bóg kocha każdego i każdemu częściej niż co sekundę daje nową szansę”, drugim jest proste porównywanie naszych słabości – każdy z nas je ma, każdy ma inne -> to, że skaczemy wyżej nie znaczy, że biegniemy dalej -> nie jesteśmy lepsi (szok! :o)

Jak ktoś jest niepunktualny to znaczy, że jest niepunktualny. Nie znaczy, że ma słaby charakter, kiepskie dzieciństwo, nie ułożone priorytety, nie potrafi doceniać, nie zależy mu itd. itd. Może to znaczyć coś kompletnie innego jak np. że robi tak ogromnie dużo dobrego, że mu godzin nie starcza! On może zająć się tym bądź nie. Można takiej osobie próbować pomóc, ale nie można osądzać ani przekreślać, nawet jeśli ta pomoc zostanie odrzucona. Gdy ktoś jest zależny od drugiej osoby to znaczy, że jest zależny. Nic więcej. Może chcieć taki być, a może też próbować to zmienić. Na pewno nie pomoże mu w ewentualnej zmianie czyjś osąd albo odrzucenie. I wtedy zamiast skupiać się na tym co negatywnego wychodzi z owego bycia zależnym, można pomyśleć o dobrych stronach jak może wrażliwość tej osoby, dyspozycja, możliwości, efektywność albo umiejętność dialogu interpersonalnego – dobra komunikacja z tymi, od której osoba jest zależna.

Jak ktoś nie uznaje czyichś metod radzenia sobie z problemami to nie znaczy, że te osoby (które dane metody prezentują) odrzuca albo ocenia jako głupie. To znaczy, że ma swoje wartości i nimi się kieruje. I wtedy dojrzałym jest zaakceptować to. Wówczas właśnie kształtuje się charakter: jak pozwala się innym żyć tak, jak oni chcą żyć. Kiedy nie tylko pozwala się innym mieć swoje poglądy, swój sposób reakcji i swoje granice, ale kiedy się je szanuje i okazuje się ten szacunek. Kiedy ktoś nie pasuje do naszego schematu, nie zgadza się z naszymi wizjami, nie rozumie naszych pasji, zachowań i nie reprezentuje naszego sposobu myślenia – wtedy możemy kształtować nasz charakter. Wydaje mi się, że to są te momenty, kiedy podejmujemy decyzję czy wolimy sami decydować o tym jacy chcemy być, czy wolimy dać się zwieźć emocjom i cofać w rozwoju.

Wygląda jakbym pisała bardzo szeroko, a w sumie to piszę myśląc o sobie i o chrześcijańskich ludziach. Bo często nam się wydaje, że po usłyszeniu 20stu nauczań o tym jak wielką oznaką słabości jest poddawanie się, że poddawanie się wynika z tego i tamtego, że Bóg nie chce, żebyśmy się poddawali itd – otrzymujemy taką oznakę „usłyszałam 20 nauczań o poddawaniu się, więc mogę Cię osądzać, jeśli się poddajesz”. I to samo z innymi słabościami. Przeczytamy kilka książek i zamiast wziąć się za pracę nad sobą wkurzamy się na innych, że nie są tacy jak my byśmy chcieli, żeby byli :)

Gejżeństwo -> Świat pełen Szwecji

Ohohoho było o tym już głośno wokół, a jest głośniej i nadchodzi najgłośniej.

Nie jestem przeciwna ślubom homoseksualnym – ogólnie – jako idea istniejąca w świecie – uważam, że tam gdzie to istnieje to mogłoby sobie zostać i każdy kto chce taki ślub wziąć może sobie tam pojechać, polecieć bądź popłynąć i taki ślub wziąć. Osobiście mnie to nie razi, nawet mogę na taki ślub iść. Ot. Jako, że przyjaźniejszy mi jest procent gejów jakich znam od nie-gejów mi znanych. Jednak jeśli przyszłoby do głosowania i miałabym możliwość oddania mojego głosu, podpisania petycji (tu akurat pewnie była możliwość i pewnie z niej skorzystałam) czy cokolwiek innego podobnego – głosowałabym przeciwko nim. Nie przez śluby same w sobie, które – o ile nie są kościelne – są mi raczej obojętne. Ale przez to, że byłby to pierwszy krok do adopcji dzieci przez takie małżeństwa. Kolejnym krokiem byłoby zawieranie małżeństwa pomiędzy członkami rodziny, a następstwem możliwość nazywania każdego państwa Szwecją, gdzie nastolatki w wywiadach mówią, że „to smutne, żeby mieć tylko jedną mamę i tylko jednego tatę„. W takim autodestrukcyjnym świecie rodzą się – a raczej abortowane są – chore dzieci, rodzice nie tylko są rodzicami, ale też wujkami, co nie wierzę że nawet najsprytniejszy psycholog mógłby usprawiedliwić i obrócić w dobro. Słowo „rodzina” nie ma w takim świecie wartości tak jak „małżeństwo” i proste „mama tata”.

Syndrom człowieka z tv

Po odpowiedniej przerwie od pisania przyszedł czas na wylewanie tego, co przez ten czas się narodziło lub utwierdziło w mej małej małej głowie. Dziś będzie oczywista oczywistość dla głowy, ale okazuje się, że w życiu codziennym nic nie jest oczywiste!

Wreszcie studiuję na Royal Holloway University of London. Wreszcie to, co mnie kręci, Drama and Italian. Uczę się robić przedstawienia i takie tam ciekawe hece. Do tego pracuję: 1 – tak jak lubię – ucząc śpiewu, tańca, jedzenia pomarańca, 2 – tak jak różnie lubię – kelnerkując w klubie golfowym, gdzie członkostwo kosztuje 100 tysięcy funtów rocznie, czyli poznaję świat z kosmosu.

Poznaję tak naprawdę setki światów z kosmosu. Bardzo międzynarodowe otoczenie, wielokulturowość na poziomie „nie wyobrażam sobie, żeby był wyższy”, masa ras, masa religii, masa poglądów i stylów. I tak jak w liście motywacyjnym napisałam, że lubię poznawać ludzi i chciałabym rozumieć wszystkich, tak poznaję bardzo różnych ludzi i słucham ich historii i rysuję sobie mapę zdarzeń w głowie. Muszę się czasami zatrzymywać, żeby nie wyjść „poza linie”, tzn. nie osądzić. A będąc katolem-betonem i polaczkiem-cebulaczkiem to łatwe nie jest :) Jakby się odrzuciło betonowość i cebulaczkowość to może i by było proste akceptować wszystkich wokół. Ale właśnie sęk w tym, żeby trzymając się swojej tożsamości i będąc pewnym tego w co i w kogo się wierzy, nie popaść w osąd. Nie chce się samemu być sądzonym, to niech się nie sądzi innych. Nie chce się być poniżonym, to niech się nikogo nie poniża – nawet w myślach. Im dłużej uczę się kochać tym lepiej rozumiem innych.

Im więcej popełniam błędów – tym bardziej rozumiem jak mała jestem. Obserwuję odwrotny syndrom u – nazwijmy go – „człowieka z tv”. Człowiek z tv chciałby być niezależny od Boga, chciałby sam odnieść sukces, sam się dobrze czuć ze sobą, sam budować dobre relacje, sam stworzyć rodzinę, sam umrzeć i sam się zbawić. Dlatego też człowiek z tv nie uczy się pokory, bo żaden z jego celów nie wymaga uniżenia się i zrozumienia jak słabą istotą człowiek jest. Wiadomo, że cele te są same w sobie niemożliwe i którekolwiek z założeń jest błędne, bo tworzą łańcuch i musiałyby istnieć wszystkie naraz, a po prostu nie mogą. Człowiek z tv nie przejmuje się, że rani innych w drodze po sukces; nie buduje głębokich relacji, bo nie potrafi wyzbyć się egoizmu, bo przecież on napędza wszystkie jego cele. Taka osoba jak popełnia błąd nie pozwala go zobaczyć nawet samej sobie, a ewentualne wnioski tylko wzmacniają jej pychę i ego.

I tak, za każdy razem kiedy robię coś źle albo ktoś robi coś źle względem mnie (to to samo wbrew pozorom) i próbuję dać światu wielkiego kopa w zad, robię wielki zamach nogą i bum – leżę na ziemi. I zamiast przy pierwszej myśli się uniżyć i uniknąć „bum” – dochodzę do tego samego chwilę później. Zamiast żyć przekonaniem, że radość się znajdzie w pokorze i uniżeniu się, wracam do bezcelowego syndromu człowieka z tv.

Jak ten pies.

:)

Musiałam coś palnąć na koniec.

Ludzie nie doceniają

Ludzie nie doceniają.
Nie doceniają czasu, zdrowia, rodziny, znajomych.
Myślą, że wszelka przyjaźń i miłość to coś, co im się należy.
Nie doceniają gdy ktoś jest miły, prawdziwy, czy szczery.
Nie doceniają zainteresowania, tego że ktoś może im pomóc,
ani tego że oni mogą być pomocą.
Są bierni i leniwi przez to, że niczego nie doceniają.
Chrześcijanie też, a nawet bardziej – nie doceniają.
Bardziej, bo wiedzą, że dostali to, na co nie zasłużyli i żyją tylko z Bożej łaski.
Ale tego nie doceniają, chodzą po ziemi jakby byli martwi,
bo… nie doceniają.

Szczególnie się zatem nie różnią się od niewierzących.
Nie doceniają wrażliwości,
ci których ona charakteryzuje są albo niszczeni i odrzucani, albo zmieniani.
Zupełnie jak w bezbożnym świecie,
słaba jednostka musi stać się mocna,
w przeciwnym wypadku zostaje wyeliminowana.
Ludzie z obu tych światów ranią innych myśląc, że robią dobrze,
a ranią dlatego, bo nie doceniają…
Ludzie nie doceniają.

 Po zrozumieniu tego wypada tylko dopić herbatę i iść się powiesić. No, chyba że się chce to zmienić, chociaż na tyle, żeby móc powiedzieć „Ludzie, oprócz mnie, nie doceniają”. I jeszcze jak się jest chrześcijaninem dochodzi kilka innych, ważniejszych powodów ;)

Przeminęło z wiatrem

Przez 3 ostatnie wieczory/noce oglądałam „Przeminęło z wiatrem”. Myślałam, że jestem już ostatnia osobą, która go nie oglądała, ale pytając znajomych w szkołach – dowiedziałam się, że nie.

Obrazek

Na zdjęciu przepiękna Scarlett. Wielki podziw dla twórców filmu za idealny dobór aktorki, której uroda jest ponadczasowa.

Cytaty, które mi się spodobały:
Nie trać czasu. To materia życia
Przepraszam za swą niedoskonałość
Kiedy kobieta jest młoda, chce wyglądać i czuć się młodo
-Ashley: Gdybym poległ.. Scarlett: Nie mów tego, bo to przyciąga nieszczęście! Mów modlitwę.
I, chyba słowa znane równie bardzo co film: Jutro się zastanowię co zrobić, żeby go odzyskać. W końcu jutro też jest dzień.

Film mi się podoba, aczkolwiek nie chcę go oglądać drugi raz.

Love loves to love

Love loves to love and the reward of love is love –
-Miłość miłuje miłować, a wynagrodzeniem za miłość jest miłość :)

(chyba..) Misty Edwards

Piżama party

Oto ma piękna, kochana Lidzia, z którą przyjaźnię się od roku 1994… Chociaż nie mamy nieustannego kontaktu, to jest dla mnie bardzo cennym skarbem i pewnie byłybyśmy całkiem inne, gdybyśmy siebie nigdy nie miały.

No, ale do sedna. Najważniejsze, o czym chciałam powiedzieć to to, żeby się nie przejmować, gdy sandwicher (/toster) się nie zamyka, bo to co spina dwie części się urwało i zginęło.  Wtedy wystarczy wziąć dwa słoiki – jeden z ogórkami kiszonymi, drugi z czarną porzeczką i postawić na nim. I będzie zamknięte odpowiednio. Będzie dobrze.

I jak to na sleepoverze zazwyczaj jest, równie obowiązkowo co prowiant z Biedronki jest i komedia romantyczna.

I, chociaż to nie z filmu, ale jak widać wpis jest o miłości… to spodobało mi się: Woman’s heart should be so lost in God, that a man must seek Him to find her, co znaczy: serce kobiety powinno być tak blisko Boga, że mężczyzna musi szukać Go, żeby ją znaleźć.

Wykład o słowie „kocham”

Twój ruch – Twoja przestrzeń do działania

Nowy portal dla młodzieży twojruch.net jest miejscem wymiany myśli, zainteresowań, wydarzeń itd. Zawiera też dodatek społecznościowy a’la fb dla młodych, którzy poszukują wartości, czegoś więcej od życia.

Inspiracją [do założenia portalu] była książka „Rób trudne rzeczy” Alexa i Bretta Harrisów.

Polecam!

Dziennikarstwo i PepsiCo

Na studiach wielką trudność sprawia mi przestawienie się z trybu 45 min. na 1,5 h. Po godzinie wykładu/ćwiczeń się nudzę, nawet jeśli to, o czym jest mowa mnie interesuje. Więc wtedy:
-przypominam sobie o ludziach, których nie widziałam 5 lat
-myślę o moich ledwo-żywych kwiatkach w pokoju, które pewnie niedobrze zareagowały na zmianę podlewania z: resztek herbat i soków, na: wodę. Jak wyjechałam do Anglii to zapomniałam powiedzieć w domu, że one piją to co ja, tylko już zimne, albo stare. I dawano im przez te 3 mies. zapewne wodę. Więc chyba dlatego tak zdrętwiałe są trochę =)
-zastanawiam się czy zdążę w ciągu życia na Ziemi spełnić chociaż połowę moich marzeń/planów. I dlaczego jest tak dużo ludzi, którzy robią nic? Przecież nierozwijanie się jest 1.000.000.000 razy nudniejsze od wszystkich ostatnich półgodzin wykładów i ćwiczeń razem wziętych!
-rysuję, a poniewóż brzydko rysuję to rysuję brzydko,
-robię głupie zdjęcia…


To krzesło obok mnie, zawsze staram się dobierać miejsce w taki sposób, aby mieć władzę nad dwoma siedzeniami. Na tym leży ma piękna kurtka, fajny ale już pusty kubek, notesik na „co mam zrobić” i mój luzacki zeszyt, gdy już poddałam się z notatkami.

Na innych zajęciach:
Oto puszka. Nawet i ładna, jak na puszkę. Michael się dobrze prezentuje, zaprasza do Londynu nawet. Zeszytem zakryłam logo, tak jak producenci napoju znajdującego się wewnątrz puszki wiele ukrywają…

Początkiem marca tego roku dosyć głośno było w środowiskach chrześcijańskich o zamiarach PepsiCo wy- i produkowania napoju zawierającego komórki nienarodzonych dzieci. W prawdzie nie dotarłby on do Polski, ale istotne jest to, że w ogóle dotarłby do LUDZI. Niektóre artykuły z tamtego czasu… z pierwszej strony google:

http://finanse.wp.pl/kat,1025987,title,Pepsi-wykorzystuje-komorki-z-nienarodzonych-dzieci,wid,14311730,wiadomosc.html?

http://www.polskatimes.pl/artykul/529419,napoj-zawiera-ludzkie-komorki-katolickie-stowarzyszenie,id,t.html

http://wiadomosci.dziennik.pl/nauka/artykuly/382144,bojkot-napojow-pepsi-pepsi-next-ze-slodzikiem-z-komorkami-z-nerek-abortowanych-plodow.html

http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,9242,komorki-abortowanych-dzieci-w-pepsi-next.html

http://www.fronda.pl/a/do-diabla-z-pepsi,18338.html

http://niezalezna.pl/24801-komorki-abortowanych-dzieci-w-napoju

Wówczas po przeczytaniu ich postanowiłam nie kupować produktów PepsiCo – nie dlatego, żeby nie być kanibalem, ale żeby tego nie wspierać. Na początku było ciężko, zwłaszcza w restauracjach pytając jak ci, którzy niby czują ogromną różnicę pomiędzy Pepsi a Colą – „Czy to jest Coca-Cola czy PEPSI?” Albo „czy to jest Fanta czy MIRINDA?”. Też – nie chodząc z listą przy sobie często się myliłam, albo po prostu nie pamiętałam. Ale myślę, że już wyrobiłam w sobie czujność. Produkty PepsiCo w Polsce to: CheetosPepsiLay’sSunbitesStar ChipsMr. SnackiSolinkiTwistos, Lipton Ice TeaTomaMirinda, Gatorade, 7 UPSchweppesAdrenaline Mountain Dew, SliceGórska NaturaMountain Dew Rockstar. Chociaż podobno ten napój nie został wprowadzony, ja nie zamierzam ich popierać. I chociaż pewnie ich to nie (wz)ruszy, że jakieś dziewczątko z Polski nie będzie jadło ich czipsów – to ja lepiej się czuję i pozwalam sumieniu zająć się innymi rzeczami :)

Mam tam plan bez plam.

Mam nowy plan,
nikt jeszcze nie wie, że go mam.
A, co mi tam
Naprawię ten zepsuty świat
Chociaż na razie wszystko jest nie tak
Ciągle pod wiatr
A idę tak, jakbym po lodzie cienkim szła…

Nowy Targ

Zamierzam dobrze spędzić ten rok. Bardziej się cieszyć i korzystać z otaczających gór, małego Nowego Targu, dobrych rodziców =)

A oto przyjemny widok, jaki napotkałam kilka dni temu wracając ze szkoły:

JC`12, not. 1,2,3

Joshua Camp 2012

PL

1 sierpnia, pierwsza sesja: „Oto Joshua Camp” (w tłum.: obóz Jozuego), oparcie na fragmencie Joz 1:9-11, to jest: Czyż ci nie rozkazałem: Bądź mężny i mocny? Nie bój się i nie drżyj, bo z tobą jest Pan, Bóg twój, wszędzie, gdziekolwiek pójdziesz. Jozue rozkazał wówczas zwierzchnikom ludu, mówiąc: Przejdźcie przez obóz i nakażcie ludowi: Przygotujcie sobie żywność, gdyż po trzech dniach przeprawicie się tu przez Jordan, abyście zajęli ziemię, którą Pan, Bóg wasz, daje wam w posiadanie.

Tak oto, jak ludzie Jozuego i myśmy mieli 3/4-dniowy trening (przygotowanie) zanim „zajęliśmy” Londyn. Oto moje notatki z nauczań.

1. To nie przypadek, że tu jesteś (że tam byłaś).

2. To, co dostaliśmy od Boga nie jest po to, żebyśmy zachowali to dla siebie, ale ażebyśmy to dali innym.

Jedna ze wspaniałych piosenek na uwielbieniach. Musimy iść!
Darmo otrzymaliśmy, darmo dawajmy…

2 sierpnia, sesja „Powołanie do ewangelizacji” Pragniemy jeszcze raz potwierdzić, że zadanie ewangelizacji wszystkich ludzi pozostaje istotną misją Kościoła. Jest to zadanie i misja, którą Wszechstronne i głębokie zmiany dokonujące się we współczesnym społeczeństwie, czynią tym bardziej naglącą. Ewangelizacja, w rzeczywistości jest łaską i powołaniem właściwym Kościołowi; jego najgłębszą tożsamością. Kościół istnieje by ewangelizować. Papież Paweł VI, Exhortacja apostolska: Evangelii Nuntiandi

3. W każdym sercu jest dziura, którą może wypełnić tylko Bóg. (Bóg nas nie tylko kocha, on nas PRAGNIE).

„On nic nie zabiera, a daje wszystko” Papież Benedykt

Słowa piosenki mówią „Złam moje serce tym, co łamie Twoje” – więc musimy się modlić o to, żeby Bóg dał nam swoje serce do ewangelizacji.

Gdyby Jezus przyszedł w dzisiejszych czasach na Ziemię pewnie by przybył do Londynu, bo dużo ludzi jest tu teraz, dobra okazja do ewangelizacji. Więc Bóg wysłał nas, jako Jego reprezentację.

Następnie mieliśmy zadanie. Odpowiedzieć na pytania:
1) Dlaczego Bóg powołał Cię tutaj?
2) Jakiego wyzwania chciałbyś się podjąć podczas Joshua Camp?
3) Czego oczekujecie od Boga w czasie tych dni?

Jan Paweł II powiedział:
Potrzebujemy świętych bez welonów i sutann

potrzebujemy świętych, którzy noszą jeansy i tenisówki
potrzebujemy świętych, którzy chodzą do kina, słuchają muzyki i umawiają się z przyjaciółmi
potrzebujemy świętych, którzy stawiają Boga na pierwszym miejscu i nie skupiają się na sobie
potrzebujemy świętych, którzy mają codziennie czas na modlitwę i którzy wiedzą jak umawiać się na randki w czystości i niewinności, którzy uświęcają swą niewinność
potrzebujemy nowoczesnych świętych, Świętych XXI wieku z duchowością, która jest częścią naszego czasu
potrzebujemy świętych oddanych biednym i koniecznym zmianom społecznym
potrzebujemy świętych, którzy żyją w świecie i którzy są uświęceni w świecie, i którzy nie boją się żyć w świecie
potrzebujemy świętych, którzy piją Colę i jedzą hot-dogi, którzy chodzą w jeansach, którzy kapują internet i słuchają płyt CD
potrzebujemy świętych, którzy z pasją kochają Eucharystię i którzy nie wstydzą się pić napojów gazowanych czy jeść pizzę w weekendy ze znajomymi
potrzebujemy świętych, którzy lubią filmy, teatr, muzykę, taniec, sporty
potrzebujemy świętych, którzy są towarzyscy, otwarci, przyjaźni, weseli, i którzy są dobrymi kompanami
potrzebujemy świętych, którzy są w świecie i wiedzą jak smakować czyste i miłe rzeczy świata, ale które nie są przyziemne.

ENG

1st of August, the first session: „This is the Joshua Camp”, according to Joshua 1:9-11:Have I not commanded you? Be strong and courageous. Do not be terrified; do not be discouraged, for the Lord your God will be with you wherever you go. So Joshua ordered the officers of the people: „Go through the camp and tell the people, ‚Get your supplies ready. Three days from now you will cross the Jordan here to go in and take possession of the land the Lord your God is giving you for your own.'”

So like Joshua`s people we had had 3/4 days training (preparation) before we „have  taken” London. Here are my notes from teachin`:

1. It`s not an incident that You are here (You were there).

2. Everything what we have received from God is not for us to keep for ourselves but to give it to others.

One of the very amazing JC`s worship songs. We must go!
Freely we`ve received, now freely we will give…

2nd of August, session „Our call to evangelise”.
The church exists in order to evangelize Pope Paul VI in Evangelii Nuntiandi

3.  In every heart is a God-shaped hole. God does not only love us, he desires us.

„He takes nothing away, and he gives You everything” Pope Benedict

Lyrics of a song are „Break my heart for what breaks Yours” – so we have to pray that God will guve us His Heart to evangelize.

The Task. Answer the questions:
1) Why has God called You to be here?
2) What challenge do You want to pick up?
3) What do You expect from God during these days?

John Paul II:
We need saints without veil or cassock.
We need saints who wear jeans and sneakers.
We need saints who go to the movies, listen to music and hang out with friends.
We need saints who put God in first place, but who let go of their power.
We need saints who have time everyday to pray and who know how to date in purity and chastity, or who consecrate their chastity.
We need modern saints, Saints of the 21st century with a spirituality that is part of our time.
We need saints committed to the poor and the necessary social changes.
We need saints who live in the world and who are sanctified in the world, who are not afraid to live in the world.
We need saints who drink Coke and eat hot dogs, who wear jeans, who are Internet-savvy, who listen to CDs.
We need saints who passionately love the Eucharist and who are not ashamed to drink a soda or eat pizza on weekends with friends.
We need saints who like movies, the theater, music, dance, sports.
We need saints who are social, open, normal, friendly, happy and who are good companions.
We need saints who are in the world and know how to taste the pure and nice things of the world but who aren’t of the world.

God is: /Bóg jest: (ENG/PL)

-Good-dobry
-Kind-życzliwy
-Generous-hojny
-Creative-twórczy
-Honourable-czcigodny
-Comforter-pocieszycielem
-Gracious-łaskawy
-Saviour-zbawicielem
-Patient-cierpliwy
-Holy Spirit-Duchem Świętym
-Good Father-dobrym Ojcem
-Great Son-wspaniałym Synem
-Wise-mądry
-Present, He`s with us always-obecny, jest zawsze z nami
-Powerful-wszechmocny
-Almighty-wszechmogący
-Comitted 100% to us-całkowicie nam oddany
-Faithful (He always does what He says He’s gonna do)-wierny (zawsze robi to, co mówi że zrobi)
-Trustworthy-godny zaufania, pewny
-Holy-Święty
-Rightous-prawy
-Just (fair, equitable, impartial)-sprawiedliwy
-Sovereign-suwerenny
-Loving-kochający
-Peaceful-spokojny
-Joyful-radosny
-Humble-pokorny
-Gentle-łagodny
-Eternal-wieczny
-All knowing-wszystkowiedzący
-Redeemer-wybawcą
-Sanctifier-uświęcicielem (tym, który uświęca)
-Healer-uzdrowicielem
-Friend-przyjacielem

Part of James Parker’s teaching: „Gaining Courage From The Truth”, during the Joshua Camp 2012.
Z 6. nauczania na Joshua Camp 2012, wygłoszonego przez Jamesa Parkera: „Czerpanie odwagi z prawdy”

Ceremonia Otwarcia Igrzysk Olimpijskich, Londyn 2012

Wielkie odliczanie poprzedziło ogromna ceremonie… ale czy wspaniała i cudowna? W gazetach i telewizji pokazywano niesamowite przygotowania i nie mogłam się doczekać tego dnia. Zapowiadało się na prawdę bardzo dobrze. Wolontariusze Olimpijscy, pomagajacy sie dostac gdzie trzeba :)Zwłaszcza, ze Kanada postawiła wysoką poprzeczkę organizując poprzednią ceremonię otwarcia igrzysk olimpijskich w Vancouver w 2010 roku. Orientując się w historii Kanady i Wielkiej Brytanii spodziewałam się o wiele ciekawszego przedstawienia pierwszej części – niż to było w Kanadzie. I owszem, ta część została przygotowana starannie i efektownie. Również szpital dziecięcy i ogólne postawienie dzieci w centrum było dobrym pomysłem.

Jednakze nie bylo tego na co czekalam – mianowicie czesc strikte artystyczna zostala bezczelnie obcieta – doprowadzilo mnie to do placzu i bezsennosci. Mlodziezowe zespoly graly piosenki, ktore symbolizuja mobilizowanie mlodego pokolenia Wielkiej Brytanii, zachecanie ich do pozytecznego zycia.

Ogolny temat tego otwarcia bylo zmobilizowanie mlodziezy do dzialania, dlatego tez znicz zapalala GRUPA mlodych. Czego zabraklo? M.in. baletu przygotowywanego przez 4 najlepsze teatry w Londynie razem, co sie nie zdarza „na co dzien”. A oprawe muzyczna w skali 0-10 oceniam na 4. W Vancouver byla Nelly Furtado spiewajac razem z Bryan-em Adams-em „Bang the drums” badz podobny tytul.. nie bylo to bardzo skomplikowane do zorganizowania, a bylo na odpowiednim, swiatowym – jak przystalo na olimpiade – poziomie. 16-letnia Nikki Yanofsky spiewala glowna, piekna piosenke olimpiady „I believe”, tutaj nie zauwazylam hymnu tej olimpiady, moze istnieje, moze jest marny – a moze dobry, ale nie raczyli go przedstawic?

I teraz NAJGORSZE, czyli powod – dlaczego zostal program obciety??

Bo londyński transport nie jeździ późno w nocy. Myślałam, że tak śmieszne rzeczy zdarzają się tylko w naszym kraju. Zdecydowanie wolę mieć dziurawe drogi kończące się nagle, niż żeby – najważniejsze wydarzenie świata w ciągu 2 lat, które kraj ma możliwość organizować raz na 50 lat – skracać, bo transport nie jeździ w nocy!! To się mówi transportowi – masz jeździć tej nocy, bo to zarąbiście ważna noc!!! Zarabia transport londyński średnio 10 mln. funtów (po opodatkowaniu) dziennie, więc i „nosa zadziera” adekwatnie do zarobków.

Ogólnie jest mniej ludzi niż się spodziewano, wiele hoteli jest pustych, a po ulicach nie chadza więcej ludzi niż podczas jubileuszu królowej.

Prosto z Londynu – Nessy Kabat.

Tys prowda

Oczekiwac przyjemnosci jest tez przyjemnoscia.
Gotthold Ephraim Lessing