Wrong way’ steps

Ogólnie panuje b. wiele błędnych przekonań dot. wkraczania w dorosłość. Wszystkie tłumaczą, dlaczego tak wielu dorosłych nie jest dorosłymi. Jednym z najbardziej popularnych jest uznanie owego wkraczania w dorosłość za „poznawanie samych siebie”. Ale prawda jest taka, że gdy mówimy o PEŁNEJ i DOBREJ DOROSŁOŚCI- wstępować w nią znaczy odkrywać kim się jest w Chrystusie i odpowiednio kształtować się w celu zostania Jego autentycznym świadkiem.

Bezbożna wersja dorastania zaczyna i kończy się na człowieku.. a jak się kończy nie można stwierdzić, bo zbyt wiele trudności sprawiłoby określenie gdzie ów koniec miałby się znajdować. „Zgłębianie się w samych siebie” – jako SAM W SOBIE, CENTRALNY OKRES ŻYCIA – jest niebezpieczne. Skupia się na coraz głębszym wpatrywaniu (się) w samego siebie. Pierwszymi krokami mogą być np. coraz większe dbanie o wygląd zewnętrzny, dążenie do posiadania lepszych i lepszych, aż w końcu NAJlepszych „dóbr doczesnych” – samochodu, domu. Kolejnymi (bądź innymi pierwszymi krokami) są próby osiągnięcia wyższego statusu społecznego, uczestnictwa i zwycięstwa w „wyścigach szczurów” itd.

Nie jesteśmy w stanie poznać siebie samych w 100%. Bóg zna nas LEPIEJ i jest to odwieczna, niezmienna prawda – zatem w Jego posiadaniu jest 100%poznania nas. Jakkolwiek dobrze znalibyśmy się już sami nie uda nam się osiągnąć „maxa”, bo zawsze jest to ogromne „LEPIEJ”, o które Bóg nas zna więcej. To jest jeden powód dlaczego zgłębiając się tylko w samych siebie nie dojdziemy do satysfakcjonującego poznania. Drugim jest to, że biorąc „na tapetę” tylko siebie samego dowiedzielibyśmy się tylko jak bardzo jesteśmy marni i słabi. Tylko w Chrystusie jesteśmy zwycięzcami, wykluczając go z owej autoanalizy nic w nas ciekawego nie zostaje. I poznając samych siebie w pewnym momencie doszlibyśmy po prostu do muru nie mogąc nic zrobić z naszą beznadziejnością.

Uznając „poznawanie samych siebie” za okres życia, który doprowadzi nas do spełnienia, w rzeczywistości osiągamy m.in. egoizm, próżność, samotność, skąpstwo, znieczulicę i ograniczenie horyzontów; w skrajnych przypadkach mogą to być zaburzenia zdrowia psychicznego (uzależnienia, depresja, anoreksja). Za wstęp do szczęśliwej wieczności uznać tego raczej nie można, co potwierdza błędność przedstawionego przekonania.

Reklamy

5 responses to “Wrong way’ steps”

  1. terebint says :

    Ostatnio usłyszałam mądre zdanie, że dorastanie jest to coraz większa zdolność do miłości. Modlę się, żeby moje dorastanie było ciągłym kształtowaniem mojego serca do jeszcze większego oddania Jemu.
    Myślę, że ludzie często boją się dorosłości, bo myślą, że wtedy zostaną sami. Że sami będą musieli się o wszystko troszczyć, się utrzymywać. Kojarzą dorosłość z samotnością. Jednak kiedy żyjesz z Bogiem, masz świadomość, że On Cię nigdy nie opuści. Że On ma dla nas dobre zamiary, że razem z Nim przejdziemy przez trudności.

  2. Glinka says :

    Po tym co piszesz, mam wrażenie, że obawiasz się poznać siebie, jednocześnie ujmując kwestię „zagłębiania się w siebie” jednowymiarowo.

    Poznanie siebie, zrozumienie siebie w relacji z innymi osobami, w kontekście swojej rodziny i przeszłości jest bardzo ważnym elementem rozwoju każdego świadomego chrześcijanina.

    To, że Bóg wie lepiej, nie zwalnia od własnego poszukiwania. Założenie, że istnieje od nas coś większego, nie zwalnia od myślenia, co naprawdę o tym sądzimy. Jeżeli takie sprawy zostaną pominięte, na rzecz pełnej ufności (i niestety bezmyślnej) wobec wartości które teraz uznaje się za prawe i ważne – za kilka lat może okazać się, że to w co wierzysz rozmija się zupełnie z tym kim jesteś.

  3. Agnieszka Kabat says :

    Owszem, poznając siebie można w przyszłości uniknąć sytuacji, które by nas mogły zmiażdżyć, można wykorzystywać lepiej swoje możliwości itd., ale jest to po prostu proces, który odbywa się samoistnie.. Jeśli oddajemy całkowicie swoje życie Bogu -> oddajemy mu z powrotem naszą wolną wolę -> on kieruje naszym życiem -> jedyne o co mamy się troszczyć to o uwielbianie Go i/= spełnianie Jego woli. On nas kształtuje od A do Ż.

    Sądzę, że decyzja życia z Bogiem świadczy o własnym myśleniu, jak nic innego. Jest to zbyt osobista decyzja, by można ją przypisywać wpływowi otoczenia – zwłaszcza, gdy otoczenie jest bezbożne. Za niesamodzielne myślenie można uznać np. głosowanie na modną partię nie znając jej programu politycznego, bądź jej możliwości zastosowania go; albo bycie sterowanym przez innego CZŁOWIEKA.

  4. Glinka says :

    Jak rozumiesz oddanie wolnej woli Bogu? I kierowanie Twoim życiem przez niego? Gdzie znajdują się w tym Twoje czyny?

  5. Agnieszka Kabat says :

    Tym do czego dążę, jest móc powiedzieć tak jak św. Paweł, że żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus! Nie zależy mi na podejmowaniu czynów, które sama sobie wymyślę, „będą moją zachcianką”, choć tak często robię, pragnę aby było inaczej.

    Chcę robić to do czego Bóg mnie powołał, będą to moje czyny, ale kierowane przez Niego.

    Kiedyś kiedyś napisałam piosenkę, która mniej więcej mówi jak chciałabym żyć. Fragment: „Nie zrobię już nic, czego nie chcesz ode mnie Ty,
    nie powiem już/ni(?) słowa, jeśli Duch Twój nie rozkaże mi…” I potem taka odwrotność, że chcę robić wszystko to, co On mi powie. I w refrenie wyjaśnienie „Bo każdy mój krok bez Ciebie krokiem w przepaść jest” itd.

.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s