Jak zamieniać zło w dobro – osądzanie innych cz. 1

Ludzie nie chcą źle. Nawet jak robią źle to zazwyczaj robią to w wierze bądź nadziei, że robią dobrze (przynajmniej ja w to wierzę, że nie żyję w świecie pełnym bałwanów z Tabalugi, Gargamelów, Don Pedrów czy Księciuniów). Czasem osądza się, że osoba jest ZŁA, bo popełniła pińcet błędów wobec nas albo po prostu żyła swoim życiem, a my oczekiwaliśmy od niej, żeby żyła NASZYM. Nawet jeśli ktoś kieruje się egoizmem w 99% czynnościach to zawsze będzie ten 1%, który wystarcza, żeby nie móc tej osoby przekreślić. Pierwszy argument to „Bóg kocha każdego i każdemu częściej niż co sekundę daje nową szansę”, drugim jest proste porównywanie naszych słabości – każdy z nas je ma, każdy ma inne -> to, że skaczemy wyżej nie znaczy, że biegniemy dalej -> nie jesteśmy lepsi (szok! :o)

Jak ktoś jest niepunktualny to znaczy, że jest niepunktualny. Nie znaczy, że ma słaby charakter, kiepskie dzieciństwo, nie ułożone priorytety, nie potrafi doceniać, nie zależy mu itd. itd. Może to znaczyć coś kompletnie innego jak np. że robi tak ogromnie dużo dobrego, że mu godzin nie starcza! On może zająć się tym bądź nie. Można takiej osobie próbować pomóc, ale nie można osądzać ani przekreślać, nawet jeśli ta pomoc zostanie odrzucona. Gdy ktoś jest zależny od drugiej osoby to znaczy, że jest zależny. Nic więcej. Może chcieć taki być, a może też próbować to zmienić. Na pewno nie pomoże mu w ewentualnej zmianie czyjś osąd albo odrzucenie. I wtedy zamiast skupiać się na tym co negatywnego wychodzi z owego bycia zależnym, można pomyśleć o dobrych stronach jak może wrażliwość tej osoby, dyspozycja, możliwości, efektywność albo umiejętność dialogu interpersonalnego – dobra komunikacja z tymi, od której osoba jest zależna.

Jak ktoś nie uznaje czyichś metod radzenia sobie z problemami to nie znaczy, że te osoby (które dane metody prezentują) odrzuca albo ocenia jako głupie. To znaczy, że ma swoje wartości i nimi się kieruje. I wtedy dojrzałym jest zaakceptować to. Wówczas właśnie kształtuje się charakter: jak pozwala się innym żyć tak, jak oni chcą żyć. Kiedy nie tylko pozwala się innym mieć swoje poglądy, swój sposób reakcji i swoje granice, ale kiedy się je szanuje i okazuje się ten szacunek. Kiedy ktoś nie pasuje do naszego schematu, nie zgadza się z naszymi wizjami, nie rozumie naszych pasji, zachowań i nie reprezentuje naszego sposobu myślenia – wtedy możemy kształtować nasz charakter. Wydaje mi się, że to są te momenty, kiedy podejmujemy decyzję czy wolimy sami decydować o tym jacy chcemy być, czy wolimy dać się zwieźć emocjom i cofać w rozwoju.

Wygląda jakbym pisała bardzo szeroko, a w sumie to piszę myśląc o sobie i o chrześcijańskich ludziach. Bo często nam się wydaje, że po usłyszeniu 20stu nauczań o tym jak wielką oznaką słabości jest poddawanie się, że poddawanie się wynika z tego i tamtego, że Bóg nie chce, żebyśmy się poddawali itd – otrzymujemy taką oznakę „usłyszałam 20 nauczań o poddawaniu się, więc mogę Cię osądzać, jeśli się poddajesz”. I to samo z innymi słabościami. Przeczytamy kilka książek i zamiast wziąć się za pracę nad sobą wkurzamy się na innych, że nie są tacy jak my byśmy chcieli, żeby byli :)

Reklamy

Tagi: , , , , , , , ,

.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: