O wybaczaniu

Wszyscy nawalamy. Co chwilę. Każdy w swojej działce. Jeśli ktoś inny nawala w nie naszej kategorii to mamy większy problem z przebaczeniem. A przecież różnica jest niewielka. Człowiek człowiekowi jest równy: wszyscy połamani psychicznie. Tylko sposób patrzenia może być różny.

Jeśli sama przejadę psa na drodze to w momencie, gdy ktoś inny przejedzie znajomego mi psa będę pamiętać, że sama nie jestem „lepsza” i muszę wybaczyć osobie, która zrobiła to samo co ja.

Ale jak ktoś celowo przejedzie mi puchatego kota – już nie przyjdzie to przebaczenie tak łatwo. Osąd będzie się pchał do głowy, że ktoś zrobił coś tak złego z premedytacją i że jest „gorszy”. Nie pomyślimy, że nie jeden raz skłamaliśmy świadomie, zraniliśmy świadomie, manipulowaliśmy świadomie, przeklinaliśmy i tak dalej… Wydaje się nam, że nasze winy są mniejsze i nam je trzeba wybaczyć, bo przecież żałujemy. Ale grzechy nie mają punktacji. I to czy ktoś inny żałuje czy nie, czy zrobił coś według nas gorszego niż my byśmy zrobili, to nie ma znaczenia. Bo przebaczenie to powinna być nasza decyzja niezależna od tego co ani jak dany człowiek zrobił. Jeśli chcemy, żeby ktoś nam przebaczył, że mówiliśmy o nim źle to musimy sami przebaczyć temu, który np. nas oszukiwał i kradł nasze pieniądze.

Jedną z różnic pomiędzy ludźmi a Bogiem jest to, że jak ktoś nas rani to miewamy nadzieję, że dostanie mu się za to nauczka, spotka go kara :) a Jezus będąc na krzyżu prosił Ojca, żeby wybaczył tym, którzy go do tego krzyża przybili :o

Druga sprawa dotycząca przebaczenia to „dolewanie oliwy do ognia” gdy chowa się urazę do kogoś. Powstrzymujemy w ten sposób rozwój duchowy tej osoby i tak naprawdę sami blokujemy jej zmianę na lepsze. „Zło dobrem zwyciężaj” jest nie tylko sposobem na pokorne kształtowanie charakteru, ale też logiczną radą na radzenie sobie z przeciwnościami.

Im więcej wybaczamy, tym większą wolność serwujemy i tym, którzy przeciwko nam zawinili, i – przede wszystkim – samym sobie.

Wybaczając zrzucamy ciężar z naszych serc, co pozwala nam iść dalej i rozwijać się. Nie wybaczając z kolei sami wlewamy gorycz w nasze wnętrza i pozwalamy jej na rozwój i zatruwanie nas od środka.

Im dłużej chowamy urazę, im dłużej pielęgnujemy zranienie tym bardziej zgorzkniali i nieszczęśliwi się stajemy.

Rzeczy, które przynoszą nam radość jest coraz mniej tak samo jak ludzi, którzy spełniają nasze wymagania do bycia przez nas akceptowanymi… albo i na odwrót: ludzi, którzy akceptują takich nas (osądzających i niewybaczających) jest coraz mniej. Nie wszyscy bowiem będą chcieli wspierać nas w nienawiści, albo jak wolelibyśmy to nazywać: w „szukaniu sprawiedliwości”.

Reklamy

.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: