Archive | Luty 2017

Krempachy

Niezatykające kremy pod pachy

Dezodoranty bez aluminium

Jeden krok od raka dalej

Nie byłam pewna jaki tytuł ustawić więc podałam wszystkie cztery, zwłaszcza że sam post będzie raczej niedługi.

Czy dezodoranty/antyperspiranty z aluminium powodują raka piersi? Nie stwierdzono tego. Jednakże logika nakazuje rozwagę jeśli jest szansa że prawdą jest zdanie: „większość przypadków raka piersi dotyczy górnych, zewnętrznych obszarów piersi – miejsc w okolicy pach, które mają kontakt z antyperspirantem”. Jeśli musimy zmywać makijaż przed spaniem, bo podkład, puder i reszta hecy blokują pory i jest to dla nas niezdrowe, to o ile bardziej niezdrowe jest całkowite blokowanie tych miejsc, które potrzebują najwięcej „oddechu”. I jeśli jest szansa, że zamiana dezodorantu odejmie jeden czynnik rakotwórczy z którym codziennie się spotykamy, to czy nie warto to zrobić?

Na zdjęciu poniżej moje trzy dezodoranty w kulce. Wszystkie są bez aluminium. Z lewa i prawa kupione w Anglii, środkowy zamówiony ze stanów. Dezodorant po prawej w mojej opinii śmierdzi samochodem, ale nie jestem pewna czyim :) więc możliwe, że niektórzy znajdą ten zapach przyjemnym. Niebieski dezodorant występuje w różnych formach, w sztyfcie, w spreju i w tym w czym się da, w tym jest. Dla mnie ma zapach zbyt „zdrowy”, może „aptekowy” i po prostu zbyt „inny”. Dezodorant w środku, mój ideał, był w Polsce dostępny w Rossmannie, teraz jest w szklanej butelce, więc dla mnie nieporęczny i niepraktyczny. Jest w wersjach granat/lawenda, z czego lawendowy zapach kojarzy mi się ze zdechłym samochodem, więc o ile się nie jest fanem umarłych seicento – nie polecam. W Polszy można kupić kamień ałunu w Mydlarni u Franciszka albo innych naturalnych sklepach kosmetycznych. Kamień ałunu wyszlifowany w kształt dezodorantu używa się tak jak sztyftu, tylko trzeba go uprzednio pokropić wodą. Jest on wydajny i starcza na długo, do tego jest 100% naturalny i bardzo skuteczny (nawet gdy ma się problemy z nadpotliwością). Do tego jest internet, gdzie można zamówić towar z różnych krajów, ja ostatnio zamówiłam w sklepie amerykańskim Lucky Vitamin (nie promuję, podaję przykład, sklep jak sklep ni to cool ni to niedobre, można poszukać taniej, bo kupiłam jak akurat mieli promocje) dla siebie i dla koleżanek, po podzieleniu przesyłka nie wychodzi drogo mimo, że z końca świata :)

deo

 

 

 

Wierzący psychole

Osoby K+M+B i E+A oraz D mają depresję (plusy nic nie znaczą poza nawiązaniem do błędnego napisu na drzwiach podczas kolędy oraz połączeniu witamin na skórę). U jednych jest to brak chęci do życia i spadek motywacji, u innych głęboka depresja, jedni czytają książki, inni chodzą na terapie, jeszcze inni robią jedno i drugie. Wszyscy jednak chcą sami sobie pomóc i nie poddają się (całkiem). Punkt wspólny tych znaczących liter: chrześcijanie, radykalni chrześcijanie, którzy wiedzą czemu wierzą i na co im to. Chrześcijanie, którzy mają jasno określony cel w życiu, wiedzą gdzie pójdą po śmierci, wiedzą od czego się odcinać a do Kogo się przyznawać… Czyli motywacja do życia sama już powinna być w nich/w nas wryta.

Osoby 1-6 są ambitne i wrażliwe (trochę bardziej niż przeciętnie). I jeśli Biblia mówi – bądźcie świętymi – to chcemy być święci. Jednak w samym chceniu jeszcze krzywdy nie ma. My uważamy, że POWINNIŚMY być świętymi. A jak widzimy jak bezbożny jest świat to presja wzrasta. I czytamy – niech świeci wasze światło przed ludźmi – więc MUSIMY być światłem, MUSIMY być godnymi świadkami Królestwa Bożego.

MUSIMY być:
prawi, małomówni, ale bezkompromisowi, ale nieosądzający i łagodni,
miłosierni i pełni miłości, ale mądrzy i roztropni,
oddani i otwarci, ale skupieni na naszym powołaniu,
prości, ale nieustannie poszerzający nasze granice poznania,
wierni słowu, wierni prawdzie, wierni przyjaciołom i obowiązkom,
niezawodni, godni zaufania, rzetelni, solidni,
bogobojni, ale i pewni Boga i statusu Jego dziecka,
głoszący słowo wszędzie, ale nie narzucający się,
niewinni, bezgrzeszni, strzegący serca, ale czynni w działaniu…

Do tego musimy działać zgodnie z naszymi talentami i osobowością, mieć na uwadze kontekst kulturowy i społeczny, uważać żeby nikogo nie zgorszyć i nie udawać kogoś kim nie jesteśmy.

Sami na siebie nakładamy presję nierealnego życia i nierealnych oczekiwań. W momencie kiedy nawalimy zarzucamy się wyrzutami sumienia – jeden za drugim, trzeci za pierwszym. I w ten sposób po krótkim pocałunku z pilotem samolotu, którym będziesz lecieć (hipotetyczna sytuacja wzięta z nieistniejącej rzeczywistości) wydaje Ci się, że zdradziłaś/łeś całą swoją rodzinę z psem, kotem i sąsiadem włącznie, że jesteś złym człowiekiem, zawodnym, niegodnym zaufania, niesolidnym, winnym, grzesznym, niemądrym, nieroztropnym, kompromisowym, w ogóle sprzedałeś się światu i musisz wszystkich przepraszać, bo miałeś być świadkiem Jezusa, a Twoje czyny świadczą prędzej o oranżadzie w rozumie i sercu niż o Bogu.

Moja opinia częściowo zainspirowana gadką Bani z Lecce na dziś dzień jest taka, że przez to jak poprawni chcemy być i jak oceniamy zachowania innych (bo przecież nie oceniamy innych tylko ich zachowania (HA HA HA) ;) to sami chcemy być lepsi i świętsi i jak nam się to nie udaje to się załamujemy i dobijamy i wydaje nam się, żeśmy hipokrytami, a wystarczyłoby pamiętać, żeśmy po prostu LUDŹMI.